[17] bohaterzy leżą na cmentarzu

Ja, już o mały włos, gniłbym na cmentarzu.
Znaliby mnie z opowiadań, wspomnień. Ciężki temat, chyba za ciężki.
Dzięki jednej osobie nadal istnieję. Osobie dzisiaj mi obcej, będąc u Niego jestem traktowany wyjątkowo, jak ktoś bliski.
Lubię spotykać się z Nim, jego rodziną. W sumie po każdym spotkaniu jestem mądrzejszy, mądrzejszy o lekcję, czego słuchać, co czytać, jak się zachować.
Nigdy nie powiedział mi w twarz co myśli o mnie, a nazywał przyjacielem, nie On jeden. Ale nie prosto w twarz, a szkoda, bo potrzebuję tego. Ciekawe czy byłbym bohaterem, czy tylko osobą o której ciepło się myśli, gdybym nie przeżył w czerwcu 2000.
Są dni kiedy rzuciłbym to wszystko w cholerę i odpłynąłbym w daleki rejs, rejs na koniec świata, życia.
Już kilka razy w życiu byłem w sytuacji, tak absurdalnej, bez sensu, że bez kitu chciałem skończyć ze sobą.
Bo to nie fair, że to ja zostałem wybrany na bycie innym niż wszyscy.
Że tylko BZDURY POTRAFIĘ GADAĆ...
Ci co mają wiedzić ocb wiedzą pewnie.

Myślę, że gdybym zszedł z tego świata w 2000 roku więcej osób ciepło myślałoby o mnie, niż dzisiaj. 
Dzisiaj za dużo osób wie co mi jest, głównie dzięki, albo przez to, inaczej mnie traktują. Inaczej, czyli jak osobę specjalnej troski.

Kolejny raz już miałem w głowie jakąś myśl, która ulotniła się...

You can dance na tefałenie. Rozprasza mnie, teraz opoublikuję. Potem skomentuję, a może nieeee
:]







...szkoda, że ja sam nie wiem

  

Komentarze

Anonimowy pisze…
nie potrafie myśleć jak ty ani spojrzec na niektóre sprawy jak ty, wiem natomiast ze nie bez powodu nadal tu jesteś...

widzisz ja nie wierze w znaczenie slow: milosc, przyjazn, talent i przeznaczenie. bo za kazdym razem gdy sie przed kims otwierasz to dajesz mu naiwnie część siebie- a co jesli nie mam juz czego dac? gdy kolejna osoba ktorej pozwoliles sie zblizyc zaczyna to wykorzystywac w sposób tak perfidny i arogancki ze pozostają tylko pretensje- wiec moze nie warto? talent? nie znam tego słowa, moj ojceic nauczyl mnie innego zwrotu "ciezka, uczciwa praca" a przeznaczenie? heh. gdybym w nie wierzyl nie mialbym o co walczyc.
po prostu te 4 słowa nie maja dla mnie wiekszej wartosci.

natomiast wierze w karme, w to ze pewne rzeczy w zyciu powinnismy zrobic, ze pewne sprawy obligują nas do pewnych reakcji, wierze w to ze nie bez powodu spotkalismy sie 10lat temu i tak samo wierze ze Pan Bog (jesli jest?) nie bez powodu nie zabral ciebie do siebie. wierze w to ze kazdy z nas ma do zrobienia cos waznego w zyciu...

a jesli chodzi o Ciebie, mozesz wierzyc lub nie, mozesz to odebrac jako forme rozczulania sie nad tobą albo jako szczere wyznanie- jestes dla mnie wielką inspiracją. gdybm mial choc polowe twoich chęci i woli zycia, napewno zaszedłbym daleko...

b.z.b.z.s w to wierze
spoko,
niby jestem TU, a jednak za daleko
niby obecny, a de facto głęboko schowany
schowany tu, gdzie bezpieczeństwo, spokój, ale szukający coraz to większego hałasu
wiem
absurd
ale gdy pomyślisz nad tym dłużej zrozumiesz. jak nie, trudno.
taki dziwny ze mnie typ

Popularne posty z tego bloga

[220] dostałem

wtz