[66] Jan Kochanowski "Na zdrowie"

Ślachetne zdrowie

Nikt się nie dowie,

Jako smakujesz,

Aż się zepsujesz.

Tam człowiek prawie

Widzi na jawie

I sam to powie,

Że nic nad zdrowie

Ani lepszego,

Ani droższego;

Bo dobre kamienie,

Także wiek młody

I dar urody,

Mieśca wysokie,

Władze szerokie,

Dobre są, ale -

Gdy zdrowie cale.

Gdzie nie masz siły,

I świat niemiły.

Klinocie drogi,

Mój dom ubogi

Oddany tobie

Ulubuj sobie!

Komentarze

Jako małolat nie rozumiałem, a nawet nie starałem sie zrozumieć. Interpretację wiersza zrzynałem ze Ściąg, dzisiaj wszystko rozumiem.
Tak prostego w swym przekazie wiersza, drugiego tak prawdziwego, nie znajdziesz. Nigdzie.
Anonimowy pisze…
wiesz jak się nazywa dochodzenie do rozumienia tego wiersza?
dojrzałość...
ona zawsze wiąże się z DOśWIADCZENIEM
no tak,
na doświadczeniach zbudowana jest osobowość, mentalność czy w ogóle ja. jestem tym, co przeżyłem, co zrobiłem kiedyś.
Mam takie skojarzenie: You are what You eat!
To jest zrozumiałe, chyba dla każdego, chyba...

Popularne posty z tego bloga

[220] dostałem

wtz