Heja, Nadal żyję, jestem, pracuję, choć to taka praca na pół gwizdka. Na pół gwizdka, bo takie efekty. Mało, tragicznie mało zarabiam. Tam nie chodzi o zarabianie. Jakoś w Marcu tego roku, w wyniku zbiegu okoliczności trafiłem do Warsztatu Terapii Zajęciowej. Na początku bałem się tam chodzić, chociaż bałem to, nie do końca właściwe słowo, byłem przerażony ogromem nieszczęścia, które spotyka ludzi. Z biegiem czasu przywykłem do widoku ludzi na wózkach inwalidzkich, do ludzi z wadami postawy, z chorobami psychicznymi, z oczopląsem. Ale to była tylko kwestia adaptacji w wyjątkowych okolicznościach. Od początku. Zauważyłem, że okazując sympatię osobom niepełnosprawnym, one odwdzięczają się w ten sam sposób, czyli nic nadzwyczajnego, tak za zwyczaj jest. Warsztat jest podzielony na pracownie. Pracownia papieru czerpanego, Pracownia Gospodarstwa Domowego, Pracownia Technik Różnych i Pracownia Multimedialna i sala gimnastyczna. Pamiętam swój pierwszy dzień. Wszedłem, Pani ...
Komentarze
tzn. ja miałem plany, żeby bombić śródmieście, ale, że w czerwcu zwariowałem te plany odeszły na dużo dalszy plan.
mieliśmy z moim najlepszym koleżką w planach nagranie jakiegoś rapowego nielegala, ale, że zwariowałem trzeba było odłożyć między bajki wszystkie plany i prawie wszystkie marzenia.
bo nikt, ale to NIKT nie zabroni mi marzyć, to jest kwintesencją życia, fantazja i marzenia :)