[151] pierwsza pomoc przedmedyczna
na naszej-klasie jest profil do poparcia pierwszej pomocy przedmedycznej, dacie wiarę, że ja chyba dzięki takiej pomocy żyję?
bez kitu, mój dobry ziomek uratował mi życie na ulicy
było tak:
malowaliśmy graffiti na Chełmie, wtedy nie było jeszcze tramwai tam i ściana była chujowo szara
to ja z kumplami jebaliśmy aerozolami szare, brudne ściany srebrnymi literami
na gdańskim Chełmie było mnóstwo młodzieży i poznałem kilku łebków, którzy mieli podobną zajawkę na srebrne wrzuty na ścianach. Dobraliśmy się we trzech i była AKCJA
Jak ogólnie wiadomo graffiti jest nielegalne, mieliśmy mały dreszczyk emocji podczas smarowania wrzutu i OTB, bez kitu.
chcąc oznaczyć teren nagrywek raperskich i miejsca zamieszkania moich dobrych ziomali, malowaliśmy 4 wielkie litery "NPWC", co znaczyło: Na Przełomie Wieków CREW
Wtedy zajebiście lał deszcz, pod mostem było bardzo duszno, ale to nieistotne
podczas malowania patrol policji przejeżdżał pod tym mostem, a my bardzo się zdygaliśmy i zaczęliśmy spieprzać, w planie była ucieczka piesza w stronę ul. Kartuskiej, skąd ja już miałem rzut beretem do autobusu na Kokosze, ale plan nie wypalił, bo po kilkudziesięciu metrach biegu ja upadłem i nie wstawałem. a tam była nieskończona ściana
beka, dzisiaj pisząc to uśmiecham się, ale nie to miałem napisać
mój ówczesny przyjaciel PREZES z.t.j. PERO uratował mi życie, wzywając pogotowie i udzielając mi pierwszej pomocy:) (:
tylko dzięki Niemu tu siedzę i opisuję ten straszny, chyba najstraszniejszy rozdział swego życia.
It was good job, really good job mate! :)
bez kitu, mój dobry ziomek uratował mi życie na ulicy
było tak:
malowaliśmy graffiti na Chełmie, wtedy nie było jeszcze tramwai tam i ściana była chujowo szara
to ja z kumplami jebaliśmy aerozolami szare, brudne ściany srebrnymi literami
na gdańskim Chełmie było mnóstwo młodzieży i poznałem kilku łebków, którzy mieli podobną zajawkę na srebrne wrzuty na ścianach. Dobraliśmy się we trzech i była AKCJA
Jak ogólnie wiadomo graffiti jest nielegalne, mieliśmy mały dreszczyk emocji podczas smarowania wrzutu i OTB, bez kitu.
chcąc oznaczyć teren nagrywek raperskich i miejsca zamieszkania moich dobrych ziomali, malowaliśmy 4 wielkie litery "NPWC", co znaczyło: Na Przełomie Wieków CREW
Wtedy zajebiście lał deszcz, pod mostem było bardzo duszno, ale to nieistotne
podczas malowania patrol policji przejeżdżał pod tym mostem, a my bardzo się zdygaliśmy i zaczęliśmy spieprzać, w planie była ucieczka piesza w stronę ul. Kartuskiej, skąd ja już miałem rzut beretem do autobusu na Kokosze, ale plan nie wypalił, bo po kilkudziesięciu metrach biegu ja upadłem i nie wstawałem. a tam była nieskończona ściana
beka, dzisiaj pisząc to uśmiecham się, ale nie to miałem napisać
mój ówczesny przyjaciel PREZES z.t.j. PERO uratował mi życie, wzywając pogotowie i udzielając mi pierwszej pomocy:) (:
tylko dzięki Niemu tu siedzę i opisuję ten straszny, chyba najstraszniejszy rozdział swego życia.
It was good job, really good job mate! :)
Komentarze
Chcę powiedzieć Synu, ze podoba mi sie bardzo Twój styl pisania.
No może poza tymi słowami "dla podkreślenia wagi" :)
Ale luz...Juz mnie nauczyliści obaj z Twoim Bratem, ze pierdołami, nie warto sobie zawracac głowy.
...i minelo duzo czasu. jest dokladnie tak jak mowili "dorosli" - tamte glupoty nie byly tego wate.
zaluje ze tak wyszlo.
sam nie wiem co napisac, milion razy o tym rozmawialismy... pomimo tego wszystkiego mysle ze warto sie skupic na przyszlosci, jeszcze duzo przed nami wszystkimi.
minlo prawie 4 lata jak mieszkam poza domem, od roku moi rodzice mieszkaja poza gdanskiem...projektujemy z wiolą, inaczej jest mieszkac we dwoje. nagle to zycie sie zrobilo takie powazne...chyba jednak czasu nie da sie zatrzymac
mimo to lubie wracac do wspomnien z tamtych czasow, w przeciwienstwie do reszty mielismy jakis pomysl na siebie, co nie maciej?:)
zdrówka kumplu!
dla mnie przyszłość to będzie jutro, pojutrze...
nie wybiegam za daleko, bo to, w moim przypadku jest bez sensu, bo w moim prawie łysym łbie nadal panuje niesłychany chaos, gdyby nie telefon, kalendarze, żółte, samoprzylepne kartki, byłbym jeszcze większym debilem niż jestem
teraz mogę zgrywać kozaka, bo niby uczę się żyć jako niepełnosprawny, ale szczerze pisząc to jest przesrane mieć świadomość barier, jakie napotykasz w codziennym życiu
nie chodzi mi tu o bariery architektoniczne, tylko o tą najgorszą, autentyczną bezsilność fizyczną i mentalną, z którą spieram się codziennie jak trzeba wstać z łóżka i szukać powodu, by móc stwierdzić, że warto żyć
:)