[183] :)
Co tam ja... Ja, mój przypadek to małe piwo, w porównaniu z tym co dotyka innych.
Już drugi raz mam takie uczucie. Przeczytałem drugiego bloga, bloga dziewczyny, którą też, podobnie jak setki innych osób dopadło jakieś chuja warte choróbsko. Choróbsko, które zjada ja od wewnątrz.
TAKIE ŻYCIE TO JA PIERDOLĘ, NI CHUJA, NIE DO TAKIEGO ŻYCIA CHCIAŁEM WRÓCIĆ, NI CHUJ!
Mam takie, bardzo mieszane uczucia. Z jednej strony dostrzegam swoje szczęście, że nie zmagam się z jakąś bardzo bolesną, w sensie fizycznym, chorobą. Przecież mogło być gorzej, że mogło mnie tak wykręcić, że nie wiedziałbym nic, ni chuj... Z drugiej zaś mam pytanie: PO KIEGO CHUJA JA? DLACZEGO JA?
Przecież są silniejsi, dzielniejsi ode mnie, od reszty.
Ale to nieistotne, jak ten cały blog, cały blog jest o niczym, dla nikogo. No może nikogo, poza mną. Wiecie, że ja nawet nie czytam go, co napiszę to publikuję. Bez żadnej głębszej rozkminki, mój blog jest takim literackim freestyle'em. Nie wiem nawet czy to się podoba, bo już dawno nikt nie skomentował tych moich wypocin.
A jednak życie boli mnie tak bardzo, że nie mam swojego miejsca we wszechświecie, że należę do grupy ubogich kalek, które są skazane na wegetację za niespełna 5 stów tego co Z.U.S. da, ja w sumie nigdy nie szastałem sianem, ale to co mam teraz to mega do dupy.
Może tak po prostu ma być, że są piękni, młodzi i bogaci i brzydcy, starzy i biedni. Pewnie tak ma być.
Nie wiem.
Za głupi jestem, by to pojąć
Już drugi raz mam takie uczucie. Przeczytałem drugiego bloga, bloga dziewczyny, którą też, podobnie jak setki innych osób dopadło jakieś chuja warte choróbsko. Choróbsko, które zjada ja od wewnątrz.
TAKIE ŻYCIE TO JA PIERDOLĘ, NI CHUJA, NIE DO TAKIEGO ŻYCIA CHCIAŁEM WRÓCIĆ, NI CHUJ!
Mam takie, bardzo mieszane uczucia. Z jednej strony dostrzegam swoje szczęście, że nie zmagam się z jakąś bardzo bolesną, w sensie fizycznym, chorobą. Przecież mogło być gorzej, że mogło mnie tak wykręcić, że nie wiedziałbym nic, ni chuj... Z drugiej zaś mam pytanie: PO KIEGO CHUJA JA? DLACZEGO JA?
Przecież są silniejsi, dzielniejsi ode mnie, od reszty.
Ale to nieistotne, jak ten cały blog, cały blog jest o niczym, dla nikogo. No może nikogo, poza mną. Wiecie, że ja nawet nie czytam go, co napiszę to publikuję. Bez żadnej głębszej rozkminki, mój blog jest takim literackim freestyle'em. Nie wiem nawet czy to się podoba, bo już dawno nikt nie skomentował tych moich wypocin.
A jednak życie boli mnie tak bardzo, że nie mam swojego miejsca we wszechświecie, że należę do grupy ubogich kalek, które są skazane na wegetację za niespełna 5 stów tego co Z.U.S. da, ja w sumie nigdy nie szastałem sianem, ale to co mam teraz to mega do dupy.
Może tak po prostu ma być, że są piękni, młodzi i bogaci i brzydcy, starzy i biedni. Pewnie tak ma być.
Nie wiem.
Za głupi jestem, by to pojąć
Komentarze
czytam, często kilka razy, tylko po by sprawdzić czy sam sobie nie zaprzeczam
czasem mam wrażenie jakbym sobie zaprzeczył, czy napisał coś odwrotnie, niż to realnie jest.
czasami kasuję to, co napisałem wcześniej, ale tylko wtedy gdy to jakieś farmazony są