[274] finałowe półtorej minuty
Znowu jestem monotematyczny,
znowu marzę o ... tej samej maniurze, o której już tu wspomniałem. Zakodowana. Muszę się nauczyć odkodowywać jeszcze. Już mam pewność, że nie mi jest pisana. W sumie to dobrze, że nic z tego nie wyszło. Bo wkręciłbym sobie i znowu jakichś pierdół naopowiadał. Ja w sumie znany z takich akcji jestem. Na drugim spotkaniu gotow oświadczyć się. MYŚL SZYBCIEJ, DZIAŁAJ WOLNIEJ.
Będzie inna. Znowu zapisałem się na BADOO. Szczerze pisząc nie wierzę w taki sposób flirtu, ale nie próbując pretensje mogę mieć tylko do siebie. Jeszcze nie poddałem się :)
Strasznie denne te moje posty ostatnio. Takie przeciętne, nieporywające.
W tv była "Ósma mila", byłem na tym filmie dawno temu, z koleżanką, w kinie.
"B-Rabbid fuck 3 world".
Pamiętam jak wracałem busem na chatę i w głowie słyszałem ten zajebisty bit z gitarami i pianinem.
Mam wrażenie jakbym ja też brał udział w takiej bitwie. Chyba ją przegrałem.
Ale przegrana bitwa nie przegrywa wojny. Tak w przenośni. Życie- wojna... każde zdarzenie- bitwa... wynika, że mało skutecznie walczyłem, dotychczas.
Dam radę. Wiadomo nie na scenie. Pole, zwane życiem, to moje pole bitwy, ja na przedpolach, cały czas. Coś ostatnio za bardzo z boku przyglądam mu się. Muszę coś zmienić. Dobrze byłoby mieć jakiś cel. Do niedawna miałem cel. Chciałem zdobyć serce i całą resztę pewnej niezwykłej kobiety. Nie wyszło mi. Widocznie jestem nie za bardzo fajny. Nawet nie widocznie, a na bank.
Który to już raz?
Niezliczone marzenia Maćka ESORa. Od czasu jak mam tego bloga, miałem kilka miłosnych wkrętów. Zawsze udawało się opanować emocje. Teraz też się uda!
Komentarze
Mam uczucie jakbym znalazł nową, zupełnie inną, fajną koleżankę. Na Badoo poznałem taką jedną Basię. Powiem Wam, że jak uda mi się wywrzeć na niej dobre wrażenie, to może coś miłego z tego wyjdzie. Jestem dobrej myśli...