Heja, Nadal żyję, jestem, pracuję, choć to taka praca na pół gwizdka. Na pół gwizdka, bo takie efekty. Mało, tragicznie mało zarabiam. Tam nie chodzi o zarabianie. Jakoś w Marcu tego roku, w wyniku zbiegu okoliczności trafiłem do Warsztatu Terapii Zajęciowej. Na początku bałem się tam chodzić, chociaż bałem to, nie do końca właściwe słowo, byłem przerażony ogromem nieszczęścia, które spotyka ludzi. Z biegiem czasu przywykłem do widoku ludzi na wózkach inwalidzkich, do ludzi z wadami postawy, z chorobami psychicznymi, z oczopląsem. Ale to była tylko kwestia adaptacji w wyjątkowych okolicznościach. Od początku. Zauważyłem, że okazując sympatię osobom niepełnosprawnym, one odwdzięczają się w ten sam sposób, czyli nic nadzwyczajnego, tak za zwyczaj jest. Warsztat jest podzielony na pracownie. Pracownia papieru czerpanego, Pracownia Gospodarstwa Domowego, Pracownia Technik Różnych i Pracownia Multimedialna i sala gimnastyczna. Pamiętam swój pierwszy dzień. Wszedłem, Pani ...
Komentarze
To boli wciąż tak samo, upływ czasu ma niewilkie właściwości znieczulające. Ale wiesz, tamten czas był jakos zupełnie schizofreniczny, bo ból cierpienie, strach, żal, niezrozumienie na jednej szali a na drugiej - największe szczęście jakie mi się zdarzyło w zyciu... Że po 5 dniach śpiączki wróciłes do nas!
Dzięki, ze jesteś. I że jestes taki wyjątkowy, choc chyba nie do końca w to wierzysz
w noc świętojańską zostałem wysłany na pięciodniową delegację, delegację która odcisnęła na mnie piętno ogromne. w sumie to chyba nie wróciłem z niej do dzisiaj, w pełni.
ale coś dziwnego się zrobiło ze mną, bo ja nawet nie umiem już płakać. To jest kurewsko smutne. Łzy uśnieżają ból, podobno. Ja się oduczyłem płakać. Nie płaczę nawet wtedy, gdy odczuwam ból fizyczny. To jest bardzo smutne...
To boli, wewnętrznie, niefizycznie, boli w specyficzny sposób, sposób nieodczuwalny, ale świadomy